Pejzaże jeszcze dalekiego świtu w katowickim Rondzie Sztuki to ekspozycja poświęcona twórczości Urszuli Broll, urodzonej w Katowicach wybitnej artystki i współtwórczyni legendarnych już grup St-53 oraz Oneironu. Broll, zafascynowana buddyzmem i psychologią Carla Gustava Junga, kreowała obrazy, w których barwy i emocje tworzyły przestrzenie duchowych światów. Były one wyrazem jej niezwykłej umiejętności „patrzenia nie z siebie tylko w siebie”[1]U.Broll, Sztuka wewnętrzna, z Urszulą Broll rozmawiała Henryka Wach-Malicka, „Dziennik Zachodni” 1994, nr 232, s.21.. Artystka miała swój niepowtarzalny, charakterystyczny styl, który od razu angażował patrzącego, dającego się bez wahania porwać w głębokie otchłanie własnej podświadomości. Jej twórczość integruje cielesność i zmysłowość, duchowość i fizjologię, odkrywając skomplikowane labirynty tego, co ukryte i wyparte w procesie socjalizacji.

Kuratorzy: Roman Lewandowski, Zofia Małysa-Janczy oraz Marta Lisok tworząc tą ekspozycję, kładli szczególny nacisk na zestawienie twórczości Broll z działaniami współczesnych artystek, które w swoich pracach testują możliwości badania własnej świadomości i podmiotowości. Dlatego też nie była to retrospektywna ekspozycja, ale wystawa badająca współczesne, duchowe praktyki twórczyń, w których twórczość Broll rezonuje na wielu płaszczyznach, w tym także odczuwania i patrzenia. Co warte podkreślenia, wystawie towarzyszyła konferencja naukowa, na której zaproszeni goście i gościnie spoglądali na twórczość Urszuli Broll nie tylko z perspektywy herstorycznej, ale także aktualnych badań i fascynacji grupą St-53 i Oneironu. Wśród zaproszonych gości znalazła się między innymi Joanna Szweda, badaczka literackiej twórczości oneironautów i autorka wybitnej publikacji Literatura w kręgu Oneironu. Interakcje i nawiązania, oraz Rafał Księżyk, autor równie fascynującej książki Śnialnia. Katowicki underground, tropiącej ezoteryczne wątki w działaniach artystów na Górnym Śląsku.

Na samej wystawie odczuwalna stała się zróżnicowana perspektywa kuratorów wystawy: historyczna – Romana Lewandowskiego, środowiskowa – Zofii Małysy-Janczy oraz zmysłowa – Marty Lisok. Te różnorodne spojrzenia wpłynęły na charakter tekstów kuratorskich, jak i samej ekspozycji. Roman Lewandowski w swoim materiale o wystawie dokonał interesującego wprowadzenia w twórczość Urszuli Broll, wskazując tym samym widzom kierunki zwiedzania, jak i rozumienia całej ekspozycji. Natomiast Zofia Małysa-Janczy wyjaśniała w tekście znaczenie tytułu wystawy: „pejzaże jeszcze dalekiego świtu ujmować można na wiele sposobów. W myśl psychologii Jungowskiej, którą zgłębiała Urszula Broll, można traktować je jako przejawy niedostępnej w ciągu dnia archaicznej części duszy, którą Jung nazywał psychiką obiektywną. W mroku bezsennej nocy uświadomione zostaje to, do czego nie ma dostępu światło dzienne”[2]Pejzaże jeszcze dalekiego świtu – wystawa wokół twórczości Urszuli Broll, https://asp.katowice.pl/wydarzenia/urszula-broll-pejzaze-jeszcze-dalekiego-switu.html [dostęp: 31.01.2026].. Tymczasem Marta Lisok pisała o nieszczelnych granicach ciała, a także przenikaniu się wrażeń. Historyczka sztuki wnosi, aby zrezygnować z podziału na to, co wewnętrzne i zewnętrzne w ramach definiowania cielesności, ponieważ jest to „mylące”, proponując w zamian pojęcie „dynamiki osomozy”[3]Tamże [dostęp: 31.01.2026].. Jednakże negowany przez Lisok podział jest wbrew pozorom porządkujący, informuje o tym, co znajduje się w zasięgu wzroku, a także poza nim. Jest wskazówką, aby zajrzeć głębiej, dostrzec więcej. I tak naprawdę nie określa on żadnych granic, a jak już, to jedynie te, które umieszczone są w kontekście wspomnianej wcześniej widzialności. Natomiast „dynamika osmozy” jest pojęciem całkowicie destabilizującym i poznawczo ograniczonym, ponieważ odnosi się zaledwie do procesu wędrówki wody przez półprzepuszczalne błony i membrany. Niemniej wątki podjęte przez kuratorkę domagają się szerszych analiz, ponieważ stanowią próbę nowego spojrzenia na cielesność i fizjologię z perspektywy humanistyki środowiskowej.
Na wystawie, oprócz realizacji Urszuli Broll, można było zobaczyć prace następujących osób artystycznych, a były nimi: Lena Achtelik, Zuza Banasińska, Basia Bańda, Marianna Buchowicz, Agata Dyczko, Karolina Hałatek, Barbara Janczak, Marta Krześlak, Marta Niedbał, Anna Ostrzołek, Karolina Szwed oraz Małgorzata Widomska. Aranżacja ekspozycji, sprzyjająca powolnemu, spokojnemu zwiedzaniu i zmysłowej integracji, została pomyślana tak, aby obrazy Urszuli Broll symbolicznie przenikały twórczość artystek. Trzeba przyznać, że ten sposób produkcji wystawy okazał się przekonujący dla publiczności, która była zaangażowana w wystawiane prace.

Ekspozycja pokazywała kilkanaście prac Urszuli Broll, w tym jej wybitne akwarele na papierze z cyklu Alikwoty czy realizacje składające się na cykl Powidoki. Natomiast prace pozostałych artystek, posługujących się różnymi mediami, stały się sposobem nowoczesnej eksploracji duchowych środowisk, zasiedlanych przez fantastyczne mikroorganizmy z gatunku powidoków myśli, emocji i wrażeń, czyli takich form odczuwania, których opis zostaje na czubku języka. To właśnie one budują cały tytułowy pejzaż ekspozycji. Język staje się niewystarczający do ich opisu, obraz i inne media za to już tak.

Pracą natychmiast przykuwającą uwagę widzów była świetlna instalacja rzeźbiarska autorstwa Karoliny Hałatek, składająca się dwóch świetlistych elips, których światło odbijało się na lustrzanej podłodze. Jest to realizacja, w stronę której automatycznie podążała publiczność zaraz po przekroczeniu progu galerii, co oczywiście tymczasowo zmieniało kierunek zwiedzania. Jednakże praca ta, stwarzająca intymną przestrzeń głębi, a tym samym intensywnego, bardzo wsobnego doświadczenia, sprzyjała budowaniu kontemplacyjnego nastroju, dzięki czemu można było doświadczyć ekspozycji wszystkimi zmysłami. I oto też w niej tak naprawdę chodziło.

Równie intrygujące były malarskie realizacje Anny Ostrzołek, które są wyrazem jej poszukiwań twórczych w kontekście rejestrowania wszystkiego, co składa się na wyobraźnię. Czerpiąc w dużej mierze inspiracje ze środowiska naturalnego, maluje formy, stające się wizualną metaforą jej doświadczeń: nieco chaotycznych, nieposkładanych, pozbawionych logicznej struktury, ale jak najbardziej wizualnie fascynujących, wciągających widza w odmęty prywatnych reminiscencji. Tymczasem Małgorzata Widomska w swoim malarstwie poszukuje stref napięć pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, malując mikro- i makromomenty, które odcisnęły piętno na jej świadomości. Są nimi przede wszystkim wspomnienia z dzieciństwa, traumatyzująca sytuacja ratowania tonącego psa, a także graniczne momenty oddzielające zimę od za chwilę tętniącej życiem wiosny. Prace artystki są polisensualne i są pewnego rodzaju wizualnymi, proustowskimi magdalenkami, wprawdzie pozbawionymi możliwości degustacji, jeśli chodzi o podniebienie, ale stymulującymi percepcję wzrokową w taki sam sposób, jak robi to zmysł smaku. Dlatego patrzenie na obrazy artystki wyzwala ukryty na co dzień potencjał wspomnień obfitujący w zapachy, smaki, dotyk, a także dźwięki.

W stronę audialnej sfery kieruje również kolejna intrygująca prac – Funeral (2023-2025) Leny Achtelik. Artystka rejestruje audiosferę starych nekropolii, które także noszą w sobie pierwiastek nieludzkiego, dźwiękowego pejzażu, czyli przyrody. Achtelik w swoich badaniach na dźwiękiem eksploruje także terytoria paranauki, w tym badania nad zjawiskiem EVP, które związane jest z rejestracją potencjalnych głosów zmarłych. Achtelik w swojej audialnej pracy przesuwa granicę w stronę metafizyki i duchowych rejonów, które nie tylko mają ścisły związek z tymi, którzy odeszli, ale także z ludzką fizjologią, dźwiękowymi omamami, a także audiosferą snów.
W zupełnie innym tonie natomiast utrzymana jest realizacja Portal (2024) Marty Niedbał, której ażurowo-liniowa forma nawiązuje do relacji pomiędzy rzeczywistością a cielesnością. Artystka bada napięcia i sytuacje zachodzące w niestabilnej i zmiennej przestrzeni, której granice wytycza to, co organiczne i emocjonalne. Tymczasem Zuza Banasińska w filmie Grandmamauntsistercat (2024), składającym się z archiwalnych kadrów Wytwórni Filmów Oświatowych w Łodzi, kreuje opowieść opartą o rodzinne narracje z perspektywy dziecka. Banasińska tworzy tym samym pełną oporu historię negującą społeczne podziały i schematy. Dużo w tym obrazie nawiązań do cielesności, biologii, fizjologii, a sam sposób budowania narracji pozbawiony jest określonej, formalnej struktury. Dzięki temu zabiegowi film jest niesłychanie oniryczny, odnoszący się do głębokich przeżyć i traum, definiujących sposoby patrzenia na rzeczywistość. Był to jeden z najmocniejszych i najbardziej wyrazistych punktów samej ekspozycji, wpisujący się w proponowane strategie kuratorskie – obraz jeszcze długo pracuje w ciałach widzów po opuszczeniu galerii.

Ekspozycja Pejzaże jeszcze dalekiego świtu była wystawą badającą praktyki oporu wobec rzeczywistości, której dramatyzm opiera się w dużej mierze na emocjonalnej i fizycznej przemocy. Zaproszone osoby artystyczne budowały senne krajobrazy, których sensy starały się uchwycić w swoich realizacjach. Poszukiwały stref „pomiędzy”, w których odkrywają własną tożsamość, opierając się przede wszystkim na głębokim, jungowskim przeżyciu. Oddaliły się tym samym od współczesnej tiktokowej i instagramowej pop-psychologii, która ślizga się po powierzchni doświadczeń, nie oferując żadnych metod samopoznania. Sama ekspozycja stawiała pytania o współczesną duchowość, której artystki poszukują w doświadczeniach innych niż medialne. Organoleptycznie testują możliwości dotarcia do źródeł własnego ja, poszukując go w organicznych formach, dotyku, pociągnięciach pędzla, dźwiękach i własnych snach, czując w ciele zbliżający się już świt porządkujący wszystko to, czego jeszcze nie potrafimy nazwać nocą.
Pejzaże jeszcze dalekiego świtu
Rondo Sztuki w Katowicach
26.09.2025-10.01.2026
Osoby artystyczne: Urszula Broll, Lena Achtelik, Zuza Banasińska, Basia Bańda, Marianna Buchowicz, Agata Dyczko, Karolina Hałatek, Barbara Janczak, Marta Krześlak, Marta Niedbał, Anna Ostrzołek, Karolina Szwed, Małgorzata Widomska
Zespół kuratorski: Marta Lisok, Roman Lewandowski, Zofia Małysa-Janczy
Przypisy
| 1. | ↑ | U.Broll, Sztuka wewnętrzna, z Urszulą Broll rozmawiała Henryka Wach-Malicka, „Dziennik Zachodni” 1994, nr 232, s.21. |
| 2. | ↑ | Pejzaże jeszcze dalekiego świtu – wystawa wokół twórczości Urszuli Broll, https://asp.katowice.pl/wydarzenia/urszula-broll-pejzaze-jeszcze-dalekiego-switu.html [dostęp: 31.01.2026]. |
| 3. | ↑ | Tamże [dostęp: 31.01.2026]. |