„Abakany – niewielkie pakunki – rozwijały się na wystawach w trzy i sześciometrowej wysokości rzeźby. Tworzyły monumenty i przestrzenie rzeczywiste, magiczne wnętrza otwarte na penetrację. Potem znów zmieniały się w tobołki”[1]M. Abakanowicz, Abakany, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2006, nr 3–4, s. 35..
Magdalena Abakanowicz jest jedną z najbardziej interesujących, oryginalnych i rozpoznawalnych artystek. Z ogromna odwagą, rozmachem i bezkompromisowym podejściem odkrywała dla swojej sztuki nowe techniki, tematy, nowatorskie przestrzenie. To dzięki jej determinacji oraz silnej artystycznej osobowości udało się jej wprowadzić do polskiej sztuki zupełnie prekursorskie (awangardowe, alternatywne) spojrzenie na tkaninę artystyczną oraz na rzeźbę w ogóle.

Artystka podkreślała wielokrotnie, że nie ceni sobie ogólnie przyjętych reguł i zasad. Stwierdzenie to odnosiło się do wszystkich dziedzin sztuki, jakimi się posługiwała w ciągu całego swojego artystycznego życia. Tkanina nigdy nie interesowała jej jako forma dekoracji ściany. Od początku dążyła do przedefiniowania tkaniny samej w sobie oraz jej roli. Pragnęła nadać jej nowe znaczenie, nowy wymiar i nową jakość. Początkowo prace miały jeszcze charakter gobelinu, ale już wtedy Abakanowicz używała niestandardowych materiałów: włosia końskiego, skóry, metalu. Jej tkaniny z tego czasu wyglądały jak „malowane”, bardzo rozbudowane fakturowo reliefy, z wyraźnymi, odstającymi, ruchomymi formami. Stopniowo, z czasem, tkanina oddzieliła się od ściany.

Artystce zależało, aby te nowe prace nie były postrzegane ani jako tkaniny, ani jako rzeźby. Chciała stworzyć coś nowego, unikatowego, coś czego nie będzie musiała tłumaczyć, co będzie mówiło samo za siebie. Tkactwo powszechnie postrzegane było bowiem jako dyscyplina rzemieślnicza. Abakanowicz postawiła sobie za cel zmienić ten sposób rozumienia i uczynić z tej dyscypliny sztukę samą w sobie, bez cech rękodzieła i charakteru stricte dekoracyjnego.
W latach 60. XX w. Magdalena Abakanowicz stopniowo tworzyła swój indywidualny styl. Pierwsze działania z tkaniną zaowocowały powstaniem prac o charakterze strukturalnym, reliefowym, które sukcesywnie przeradzały się w formy całkowicie oderwane od ściany, zyskując tym samym autonomiczny charakter dzieła sztuki. Około roku 1965 ostatecznie skrystalizowała się indywidualna forma prac artystki. Nowe formy, przestrzenne tkaniny, Abakany, zostały zaprezentowane na Międzynarodowym Biennale w São Paulo. Okazały się sensacją i artystycznym zaskoczeniem. Wzbudziły zachwyt, ale także nieufność spowodowaną specyficznym efektem wizualnym oraz niespotykanymi do tej pory na taką skalę środkami wyrazu. Abakanowicz otrzymała nagrodę na Biennale, co otworzyło jej drogę do międzynarodowej kariery, licznych wystaw i współpracy. Artystka wspominała: „Abakany drażniły ludzi. Były nie w porę. W tkactwie: gobelin francuski, w sztuce: pop-art i sztuka konceptualna, a tu magiczne, skomplikowane, ogromne… Obcy język. (…) To były lata moich największych rozczarowań. Odkrycie ślepoty przyzwyczajeń, odkrycie rygoru dyscyplin w sztuce, wreszcie magii słowa, ważniejszej niż dzieło. Nie chciałam tłumaczyć Abakanów. Miały mówić za siebie. Nie mogłam werbalizować ich tajemnic. To było znów wbrew modzie. A jednak Abakany spowodowały rewolucję w tkactwie, stały się szkołą, kierunkiem w całym świecie”[2]Tamże, s. 45..

Abakany są owocem intensywnych poszukiwań artystycznych. Mają skomplikowaną tkaną formę, wieloznaczne kształty, które niekiedy umożliwiają wniknięcie do środka jak w spróchniały pień drzewa albo żywy, pulsujący organizm. Przede wszystkim umożliwiają jednak interakcję z przestrzenią i odbiorcą. Ostatecznie przełamują wszystkie stereotypy myślenia o tkaninie, z jej dekoracyjną funkcją i charakterem gobelinu ściennego. W swoich poszukiwaniach artystka poszła definitywnie w rzeźbiarską stronę sztuki. Abakany powstawały w różnych kształtach i formach. Były pojedynczymi unikatowymi formami o kształtach owalnych, prostokątnych bądź w formie ubrania albo tuby (kształtem przywodzącej na myśl wydrążony pień drzewa). Z czasem pojawiały się też całe grupy Abakanów. W 1971 roku na zamówienie holenderskiej administracji publicznej w ‘s-Hertogenbosch Abakanowicz przygotowała monumentalną tkaninę/rzeźbę o wymiarach 800 × 2000 × 200 cm. Jest to największa realizacja z tkaniny, jaką stworzyła – gigantyczny zespół Abakanów wyglądających jak ściana gęstego lasu, boru, tajemniczego matecznika, przywodzącego na myśl nieprzebyty labirynt, wobec którego człowiek jest kruchą, małą istotą. Artystka zatytułowała pracę Bois-Le-Duc, czyli Książęcy las (holenderskie ‘s-Hertogensbosch). W zespołach prace te działały nie tylko swoją formą, ale także, a może przede wszystkim, liczbą jak w przypadku Czarnego środowiska z lat 1970–1978. Grupa przestrzennych tkanin tworzących „środowisko naturalne” Abakanów. W swojej późniejszej rzeźbiarskiej twórczości Magdalena Abakanowicz konsekwentnie powracała do osiągniętego tutaj efektu nagromadzenia wielu nieomalże identycznych form. Tworząc swoje „tłumy”, złożone z rzeźb – postaci powstałych z worków jutowych i żywicy, a potem także z brązu i betonu – aranżowała, organizowała przestrzeń.
Abakany są biologiczne, erotyczne, fantastyczne, roślinne… Przywodzą na myśl ukrwione narządy wewnętrzne, formy waginalne albo fantastyczne rośliny. Pojawiają się grube zwoje, luźno zwisające frędzle, sploty, otwory, szczeliny, które nadają całości skojarzenie z żywym organizmem, z pulsującą tkanką. Fenomen Abakanów polega na niemożliwości jednoznacznego ich zaklasyfikowania, zaszufladkowania. Wymykają się one klasycznemu pojęciu rzeźby, gdyż są „miękkie”. Dzięki tej miękkości mogą się poruszać, zmieniać kształt. W ruch może wprawić je powietrze, wiatr, ale także, a może przede wszystkim, człowiek – swoim dotykiem, obecnością. Jest to ruch pierwotny, biologiczny, spotykany od zawsze w przyrodzie. Artystka sama podnosi wagę dotyku: „Dotykam i dowiaduje się o temperaturze. Dowiaduje się o chropowatości i gładkości. Przedmiot jest suchy czy wilgotny? Wilgotny od ciepła czy od zimna? Pulsujący czy cichy? Ugina się pod palcami, czy broni powierzchnią? Jaki jest naprawdę? Nie dotknąwszy, nie wiem”[3]Taż, O nietrwałości, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2006, nr 3–4, s. 51..

Marek Gardulski, dzięki uprzejmości Galerii Starmacha
W 1968 roku Magdalena Abakanowicz zaaranżowała sposób, w jaki chciała, aby były pokazywane jej Abakany. Stworzyła instalację, która miała stać się najpełniejszą, najlepszą formą prezentacji tych prac. Na plaży w okolicach Łeby nad polskim morzem, w przestrzeni, zawiesiła tkane rzeźby, które poruszał podmuch wiatru. Wyglądały tam jak żywe, biologiczne formy w swoim naturalnym środowisku. Dokumentacją tej akcji stał się krótki film Abakany z 1970 roku w reżyserii Jarosława Brzozowskiego. Ruch Abakanów, poddanych działaniu wiatru, przywodził na myśl jednostajny, senny rytm fal, które wciąż na nowo mozolnie powtarzają tę samą monotonną czynność. Początkowo artystka sądziła, że tylko fale są zdolne do takiego działania. Odkryła jednak, że także Abakany potrafią wykonywać taki ruch. Abakany były do tego zdolne! Abakanowicz długo rozkoszowała się tym odkryciem[4]Por. Taż, Magdalena Abakanowicz, Fate and Art, Monologue, wyd. 2, Milano 2020, s. 42.
Być może także i to odkrycie było pośrednią inspiracją dla autorów ekspozycji: Abakanowicz. Bez reguł. Abakany i arrasy na Wawelu, która odbyła się w Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego na Wawelu pod koniec ubiegłego roku. W zabytkowych wnętrzach rezydencji królewskiej doszło do niecodziennej audiencji. XVI-wieczne arrasy Zygmunta Augusta „spotkały się” z przestrzennymi tkanymi rzeźbami Magdaleny Abakanowicz, które powstawały w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. To zestawienie pozornie miało charakter konfrontacyjny, wydaje się bowiem, że Abakany i arrasy więcej dzieli niż łączy. Co jednak niezwykle ważne, celem wystawy nie było pokazanie kontrastu między nimi. Wydaje się, że cel był inny… Z pewnością dzieła łączy technika, w jakiej zostały wykonane – tkactwo. Warte zauważenia, że Abakany powstały przy użyciu włókna pochodzenia roślinnego – sizalu, natomiast arrasy zostały wykonane z przędzy jedwabnej i wełnianej z dodatkiem srebrnych i złotych nici. Na wystawie zaprezentowano 11 prac Magdaleny Abakanowicz. Oprócz monumentalnych Abakanów: Queen. Orange with Black, Red-Brown, Black Garment 8, Czarna, Abakan with Ropes, Abakan Ètroit, Abakan Lady i Lady II, które rozmieszczono w przestrzeni reprezentacyjnej sali senatorskiej, zobaczyć mogliśmy także jej wcześniejsze działania, bezpośrednio poprzedzające Abakany, czyli gobeliny, od których zaczęły się twórcze poszukiwania artystki. Autorzy koncepcji aranżacji wystawy gobeliny rozmieścili na ścianach w bezpośrednim sąsiedztwie arrasów w taki sposób, by przywodziły na myśl portrety rodowe królów i królowych zdobiące ściany komnaty. Tytuły tkanin: Anita, Dorota i Dorota III dodatkowo potęgują to wrażenie.

Zestawienie arrasów i gobelinów z Abakanami unaocznia w sposób jeszcze bardziej wyraźny ogromną rewolucję, jakiej dokonała artystka w dziedzinie tkactwa i w kwestii funkcji oraz znaczenia tkaniny. Abakanowicz dała tkaninie nowe życie i nową jakość. Faktycznie, Abakany są trudne do zaklasyfikowania. Wszystko za sprawą tego, że łączą w swojej formie zarówno cechy rzeźby jak i tkaniny. Te abstrakcyjne formy niezwykle silnie wybrzmiały w historycznym wnętrzu wawelskim. Dzięki nim jeszcze mocniej można było odczuć rytm, głębię, a przede wszystkim ruch zawarty w pracach. Jednocześnie, nigdy wcześniej zwiedzający nie byli zobligowani do obejrzenia wawelskich przestrzeni w taki sposób. Poruszając się między wielkimi, jakże monumentalnymi formami, czujemy charakterystyczny zapach włókna sizalowego, widzimy delikatny ruch tkaniny, jednocześnie jesteśmy świadomi miękkości i podatności na dotyk. Tkanina jest już nie tylko na ścianie, jest w przestrzeni. Aby w pełni obcować z tą sztuką, trzeba uruchomić wszystkie zmysły, poczuć delikatne podmuchy powietrza, które wprawiają w ruch „miękkie rzeźby” Abakanowicz. Abakany nie są łatwe do wyeksponowania. Sporadycznie tylko były tworzone z myślą o konkretnej przestrzeni, jak arrasy. Abakany powstawały jako dzieło samo w sobie, jak rzeźba będąca owocem niczym nieskrępowanej wyobraźni Magdaleny Abakanowicz. Artystki, która nie dawała się ograniczać regułami, zasadami oraz opiniami.
Przypisy
| 1. | ↑ | M. Abakanowicz, Abakany, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2006, nr 3–4, s. 35. |
| 2. | ↑ | Tamże, s. 45. |
| 3. | ↑ | Taż, O nietrwałości, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2006, nr 3–4, s. 51. |
| 4. | ↑ | Por. Taż, Magdalena Abakanowicz, Fate and Art, Monologue, wyd. 2, Milano 2020, s. 42. |