Wystawa Thank you for my work, kuratorowana przez Zofię Małysę-Janczy i prezentowana w Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie, mierzy się z pojęciem pracy artystycznej, przesuwając uwagę z efektu na proces. Poprzez prezentację realizacji osiemnastu zaproszonych osób artystycznych, kuratorka postuluje uznanie pracy artystycznej jako pracy, w całym jej niewidzialnym i złożonym wymiarze. Czas prezentacji ekspozycji nie jest przypadkowy. W 2025 roku dzięki działaniom Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej wypracowano w Polsce standardy wynagrodzeń dla osób artystycznych. Była to pierwsza próba systemowego uregulowania tej kwestii. Wystawa wpisuje się w moment, w którym postulaty środowiska zaczynają przyjmować formę konkretnych rozwiązań, m.in. w ramach Nowego Porozumienia w sprawie minimalnych wynagrodzeń dla osób artystycznych, podpisanego także przez Bunkier Sztuki. Równolegle trwają prace legislacyjne nad statusem artysty, prowadzone przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Aranżacja wystawy przywodzi na myśl wnętrza amerykańskich biurowców z lat 60. XX wieku: pionowe panele żaluzji pełnią funkcję ścianek działowych, a stare, kineskopowe monitory ustawione na biurkach służą jako wyświetlacze prac wideo. Fragmenty podłogi pokrywa zunifikowana, niemal anonimowa biurowa wykładzina. W tak zorganizowanej przestrzeni prezentowane są prace: Olafa Brzeskiego, Huberta Czerepoka, Kingi Dobosz, Moniki Drożyńskiej, Andrei Fraser, Anny Ihle, Kornela Janczego, Martyny Kielesińskiej, Wiktori Kieniksman, Tomasza Kręcickiego, Floriana Meisenberga, Justyny Mędrali, Laury Paweli, Patryka Różyckiego, Ali Savashevich, Izy Tarasewicz, Zbigniewa Warpechowskiego i Katarzyny Wójcickiej. Wystawa próbuje uchwycić pracę artystyczną, nie odwołując się do uproszczonych definicji. Pokazuje ją między procesem a efektem, między widzialnością a tym, co pozostaje ukryte.
Ten tekst powstał jako zapis rozmów z osobami zaangażowanymi w jej powstanie — kuratorką, osobami artystycznymi i przedstawicielkami galerii. Ma formę wielogłosu, zestawiającego różne perspektywy wokół wystawy i wpisującego się w toczącą się debatę o pracy artystycznej.

Między dziełem a procesem: punktem wyjścia dla wystawy jest przesunięcie uwagi z gotowego dzieła na proces jego powstawania
Zofia Małysa-Janczy: Od lat zajmuję się zagadnieniami związanymi ze społecznym postrzeganiem figury artysty, uwarunkowaniami twórczości artystycznej, kondycją osób artystycznych we współczesnym polu sztuki oraz modelami pracy artystów i artystek. W kontekście sztuk wizualnych słowo „praca” cechuje wyjątkowo szeroki zakres semantyczny. Często w pierwszej kolejności jako pracę artysty czy artystki rozumiemy dzieło sztuki. Rzadziej myślimy o pracy jako o złożonym, czasochłonnym procesie, o warunkach pracy pracowników sztuki. Wystawa Thank you for my work w krakowskim Bunkrze Sztuki stanowi przestrzeń refleksji nad tym, w jaki sposób praca artystyczna – rozumiana właśnie jako proces – postrzegana jest przez różne podmioty w polu sztuki: instytucje, publiczność, a przede wszystkim przez same artystki i artystów.

Demontaż mitu: zrozumienie pracy artystycznej jako pracy wymaga najpierw przyjrzenia się i podważenia mitów, które ją upraszczają
Zofia Małysa-Janczy: Ważnym punktem wyjścia do przygotowania koncepcji kuratorskiej była problematyka banalizacji oraz romantyzacji pracy artystycznej, utrwalanych w świadomości zbiorowej za sprawą rozmaitych tekstów kultury. Historyczny moment, w którym osoby artystyczne walczą o uznanie ich jako grupy zawodowej, wymaga obalenia mitu pracy artystycznej jako zajęcia lekkiego, łatwego i przyjemnego. „Praca artystyczna jest pracą”, jak haftuje Monika Drożyńska, utrwalając w miękkiej materii obiegowe hasło od lat powtarzane w środowisku. Niebagatelną rolę odgrywa w tym kontekście aranżacja wystawy autorstwa Szymona Zakrzewskiego, który w brutalistyczną tkankę Bunkra Sztuki wplata szereg wizualnych odniesień do przestrzeni biurowych.

Czym jest praca artystyczna: wypowiedzi osób artystycznych pokazują, jak różnie rozumiana i doświadczana jest praca artystyczna, od codziennej rutyny po refleksję nad jej społecznym wymiarem
Tomasz Kręcicki: Dla mnie to konsekwentne i codzienne chodzenie do pracowni. W pracowni realizuję zaplanowane zadania, które wyznaczyłem sobie poprzedniego dnia lub przeskoczyły z list z poprzednich dni.
Czasami to po prostu odpisanie na maila, wydrukowanie dokumentów/zdjęć, zrobienie szkiców do zaplanowanych obrazów, znalezienie odpowiedniego formatu podobrazia pod konkretną pracę, zaklejenie płócien, zagruntowanie płócien, malowanie kolejnego etapu w danym obrazie, ściągnięcie z krosien nieudanego płótna, aktualizowanie list z pomysłami na nowe obrazy, sprzątanie w pracowni, mycie pędzli.
Taka codzienność pozwala mi utrzymać dyscyplinę i daje satysfakcję z wykonywanej pracy. W międzyczasie powstają obrazy.
Martyna Kielesińska: Cały czas zadaję sobie to pytanie. Po pierwsze dlatego, że staram się znaleźć odpowiedni sposób pracy, który pozwoli mi utrzymać pewien rodzaj systematyczności, a po drugie dlatego, że uważam, iż każdy artysta musi nauczyć się swojego procesu twórczego, uwzględniając także słabsze momenty i pozwalając sobie na wątpliwości. Często przed wystawami, w trakcie realizowania nowych prac, zdarzają mi się kryzysy. Wiem, że wielu artystów się z tym mierzy. W takich momentach ważne jest, żeby umieć rozpoznać ten stan. On w końcu mija, ale bywa bardzo trudny i potrafi podważyć sens własnego działania. Dobrze jest pamiętać, że to jest przejściowe. Mam wrażenie, że ja sama nauczyłam się tego dopiero niedawno.
Wydaje mi się, że właśnie na tym przykładzie widać, że do pracy artystycznej nie można podchodzić w taki sam sposób jak do pracy w korporacji, narzucając sobie konkretne wyniki czy normy.
Moja obecna sytuacja życiowa nie do końca pozwala mi na codzienną, systematyczną pracę. Zdarzają się momenty, kiedy zarywam noce i mimo, że uważam to za bardzo niezdrowe, robię to, by wywiązać się z różnych zawodowych zobowiązań. Staram się potem taki intensywny okres „odchorować”, pozwolić sobie na odpoczynek zamiast dalszej pracy. Czasem, kiedy krążę bez efektu w pracowni i nic mi nie wychodzi, wychodzę na spacer, idę do antykwariatu albo po prostu odpoczywam. Jeśli mam mówić o konkretach, staram się codziennie chodzić do pracowni i są okresy, kiedy rzeczywiście mi się to udaje. Razem z moim partnerem dzielimy się opieką nad dziećmi, odprowadzamy je do placówek – młodszego syna do żłobka, a starszego do przedszkola. Zazwyczaj jestem w pracowni między dziewiątą a dziesiątą. Po przyjściu przebieram się w strój roboczy i chwilę się krzątam. Lubię wiedzieć, co konkretnie mam do zrobienia, ale czasami, zwłaszcza przed rozpoczęciem nowej pracy, pozwalam sobie spędzić czas w pracowni na czytaniu zamiast na działaniu. Duża część pracy polega u mnie na myśleniu, analizowaniu i szukaniu sposobów, jak zrealizować coś w taki sposób, jak to sobie wyobraziłam. W ostatnim czasie pracuję głównie z instalacją i obiektem. Często najpierw pojawia się pomysł na nową pracę, a potem zaczyna się proces szukania sposobu, w jaki mogę przełożyć go na rzeczywistość. Na kolejnym etapie, już bardziej praktycznym, skupiam się bardziej na pracy rzemieślniczej, raczej żmudnej. Wtedy najczęściej słucham audiobooków, czasem podkastów. W trakcie pracy nad instalacją pokazywaną w Bunkrze przesłuchałam m.in. Konopielkę Edwarda Redlińskiego w interpretacji Jana Marczewskiego.
Justyna Mędrala: Dla mnie praca artystyczna to balans między fizycznym trudem a satysfakcją z tworzenia. To także przede wszystkim nieprzerwany proces myślowy. To rzadki przywilej, który niezwykle cenię. Twórczość jest moją stałą — czymś intymnym i niezbywalnym, co definiuje mnie od najmłodszych lat. Można powiedzieć, że to właśnie sztuka ulepiła moją tożsamość.
Kinga Dobosz: Chciałabym zacząć od małego zastrzeżenia: według mnie wystawa Thank you for my work nie jest o pracy artystycznej sensu stricto — a przynajmniej nie tylko o niej — ale o pracy w ogóle, o tym, czym jest dzisiaj.
Usłyszałam na wystawie rozmowę, w której jedna z osób mówiła, że chciałaby pracować artystycznie, bo od dawna nie miała urlopu. I o ile bardzo ważne jest zaznaczenie, że praca artystyczna jest często nieopłacana, a nawet jeśli pojawia się wynagrodzenie, rzadko gwarantuje ono stabilność, o tyle ja myślę raczej o tym, jak podnieść warunki pracy w ogóle. Chodzi o to, żeby była lepiej opłacana, oparta na szacunku wobec osoby zatrudnionej, z realnym dostępem do odpoczynku i czasu wolnego.
Jeśli jednak mówimy o pracy artystycznej, to jest ona w dużej mierze niewidoczna — największą uwagę przyciąga dopiero gotowy „produkt”, jeżeli w ogóle uda się go pokazać szerszej publiczności. Ten rodzaj pracy przypomina pracę opiekuńczą — również jest formą kreacji. Wymaga uważności, empatii, ale czasem też stanowczości i pewności decyzji. I podobnie jak praca opiekuńcza, często pozostaje niewidoczna i niedoceniona finansowo.

To, co jest najtrudniejsze: ta praca ma jednak także swój mniej widoczny wymiar, który jest związany m.in. z napięciem, wątpliwością i doświadczeniem porażki
Tomasz Kręcicki: Najtrudniejsze jest bycie konsekwentnym, gdy nie wiadomo, czy uda się zainteresować swoimi pracami kogokolwiek, oraz pamiętanie, że sztuka to bardzo ważny zawód. Łatwo na pewnym etapie sobie pomyśleć: czym ja się w ogóle zajmuję… lekarki leczą, nauczyciele uczą, kierowcy dostarczają, grabarz chowa, adwokat broni, malarz maluje, murarz muruje — każdy coś wnosi dla społeczeństwa, to są poważne zawody, a sztuka? Łatwo się zapomina, że kultura to przecież podstawa społeczeństwa. Potrzeba tego oddechu w postaci sztuki. To było zawsze i będzie.
Justyna Mędrala: Największym wyzwaniem było porzucenie destrukcyjnego przekonania, że moja wartość jako człowieka jest równa wartości moich prac. Przez brak dystansu każda krytyka była dla mnie traumatycznym doświadczeniem, uderzała w moje egzystencjalne fundamenty, co ostatecznie przypłaciłam zdrowiem. Praca artysty to wynik specyficznych cech osobowości, co czyni nas niezwykle podatnymi na zranienie. Najtrudniejszą lekcją było więc zrozumienie, że mogę tworzyć ważne rzeczy, nie stawiając na szali swojego całego dobrostanu psychicznego.
Martyna Kielesińska: Najtrudniejsza jest zarówno finansowa, jak i twórcza niepewność. Swoje pierwsze wystawy miałam już w okresie studiów. Jako początkująca artystka wciąż uczyłam się swojego procesu twórczego i podejścia do pracy, często brałam na siebie za dużo i przez to czułam się wypalona. Wydawało mi się, że jeśli zmuszę się do „wytwarzania” prac i będę w tym nieomylna, to oszczędzę sobie rozczarowań, ponieważ nikt mnie źle nie oceni, a ja zyskam poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa finansowego. Niestety, zupełnie się to nie sprawdziło. Do tego dochodziło przemęczenie. Pracowałam w różnych miejscach, najpierw w sklepie plastycznym, później w korporacji. Byłam bardzo sfrustrowana i stale zamartwiałam się swoją sytuacją. To nie były dobre warunki psychiczne do pracy. Na jakiś czas musiałam odpuścić. Z bólem serca pogodziłam się z myślą, że może nie każdy musi być artystą. Ktoś mógłby uznać to za porażkę i być może właśnie tym to było, ale zobaczenie siebie w takiej sytuacji pozwoliło mi przeżyć pewien rodzaj straty i dostrzec w sobie po prostu zwykłą osobę. Po jakimś czasie zaowocowało to powrotem do pracy artystycznej. Chciałabym też zaznaczyć, że moja praca twórcza jest możliwa dzięki wsparciu mojej rodziny, ale również w pewnym sensie dzięki moim dzieciom. Wiem, jak to brzmi, jednak przez to, że wcześniej przez długi czas byłam zatrudniona na umowie o pracę, po urodzeniu dziecka przysługiwał mi roczny urlop macierzyński, a następnie kilkuletni urlop wychowawczy. W trakcie jego trwania nie otrzymuję wynagrodzenia, ale pracodawca opłaca składki zdrowotne i ubezpieczenie społeczne. Ta sytuacja daje mi możliwość skupienia się na wychowywaniu dzieci, a czas, który pozostaje, przeznaczam na pracę twórczą. Dzięki temu mogę elastycznie podchodzić do swoich obowiązków i łączyć różne role.
Kinga Dobosz: Najtrudniejsze jest dla mnie zmierzenie się z własnym myśleniem o sobie. Wejście do pracowni i rozpoczęcie pracy, gdy mam poczucie, że to, co zrobię, może nie mieć sensu, być wtórne i nikogo nie zainteresować, bywa momentami niemal niemożliwe.

To, czego nie widać: w pracy artystycznej wiele jej aspektów pozostaje niewidocznych. To, co widzimy, jest jedynie fragmentem całego procesu
Tomasz Kręcicki: Tak naprawdę widać tylko efekt procesu w postaci jakiegoś obrazu, obiektu, filmu czy rysunku. Nie widać całego szeregu procesów, które prowadzą do powstania dzieła. Każda praca wynika z poprzedniej, a nowa ma wpływ na kolejne. To nie jest takie oczywiste, czasem to widać, ale często nie, więc wydaje się, że nagle powstała jakaś zupełnie nowa praca. No ale żeby powstała, musiał wydarzyć się cały ciąg różnego rodzaju przypadków wspomagany systematycznością, cierpliwością, skupieniem, zaangażowaniem.
Martyna Kielesińska: Najbardziej niewidzialne są poszukiwania, które stanowią naturalną część pracy artystycznej. Mam na myśli wszystkie nieudane szkice, projekty i błędy. Nie wyobrażam sobie swojej pracy bez ich popełniania i sprawdzania różnych rozwiązań. Myślę, że bardzo ważne jest przyjęcie założenia, że część czasu spędzanego w pracowni będzie bezowocna. Trudno to porównać do innych rodzajów pracy, w których zazwyczaj dąży się do eliminowania potencjalnych błędów. Zdarzają się też okresy, kiedy nie mogę chodzić do pracowni i wtedy wypadam z rytmu. Powroty po takiej przerwie są zawsze trudne. Trudno mi od razu zacząć pracę, najczęściej pierwsze dni muszę po prostu przeczekać, żeby na nowo wejść w swój rytm.
Justyna Mędrala: Najbardziej niewidoczne jest to, co dzieje się przed powstaniem dzieła: badania, eksperymenty z formą i błędy, które prowadzą do finalnego efektu. Nikt nie patrzy mi na ręce, więc to ja decyduję, co jest ważne i ile wysiłku wkładam w dany projekt.
Drugą, ukrytą stroną mojej twórczości jest moja praca zawodowa poza sztuką. Mówię o tym otwarcie, bo etat zapewnia mi spokój ducha. Brak stabilności finansowej mnie obezwładnia, a stałe zatrudnienie jest dla mnie fundamentem, na którym buduję artystyczną wolność. Podziwiam artystów żyjących wyłącznie ze sztuki — ale dla mojej psychiki to właśnie ten podział ról jest kluczem do szczerego tworzenia. To mój sposób na nawigowanie w systemie, w którym żyjemy.
Kinga Dobosz: Duża część pracy artystycznej pozostaje niewidzialna. Czasem rekompensuje to moment wystawy — kilka tygodni, w których obiekt staje się widoczny i w pewnym sensie „oddaje” wcześniejszy brak widzialności. Jeśli jest taka potrzeba, proces ten można ujawniać poprzez dokumentację czy opisy. Może to pomóc odbiorcom lepiej zrozumieć skalę zaangażowania w projekt, choć nie zawsze jest to konieczne.
Inaczej jest w przypadku instytucji — proces powstawania pracy artystycznej powinien być dla nich oczywisty, ponieważ obiekty nie istnieją w oderwaniu od czasu, pracy i kompetencji potrzebnych do ich realizacji. To zrozumienie powinno przekładać się na adekwatne wynagrodzenie.
Praktyki artystyczne są bardzo różne: dla niektórych 80% pracy to etap projektowania — notatki, mapy myśli, rysunki techniczne, myślenie o konstrukcji. Dla innych 80% to fizyczna praca z materiałem. Niezależnie od tego, za każdą realizacją — prostą czy złożoną — stoją lata praktyki i doświadczenia.
Najbardziej niewidoczne pozostaje jednak to, co nie poddaje się łatwemu przeliczeniu — praca z samą sobą: wątpliwości, poczucie niewystarczalności, pytania o jakość pracy i sens pomysłu, momenty kryzysu zdrowia psychicznego oraz napięcie między prywatnością a jej ujawnianiem.

Niewidzialna praca instytucji: to, co niewidzialne w pracy artystów i artystek, znajduje swój odpowiednik w niewidzialnej pracy pracowników i pracowniczek instytucji. Co zatem pozostaje niewidoczne z perspektywy widza?
Agnieszka Sachar (kierowniczka Działu Wystaw i Kolekcji Galerii Bunkier Sztuki): Cała praca związana z koordynacją wystawy Thank you for my work, za którą odpowiedzialna była Renata Zawartka. Trzeba było podpisać kilkanaście umów, zorganizować transport i ubezpieczenie. Sporo działań wymagała także aranżacja wystawy. W porozumieniu z projektantem – Szymonem Zakrzewskim – zakupione zostały m.in. na zamówienie specjalne żaluzje i biurka, nawiązujące do biur amerykańskich korporacji z lat 60.
Kluczowa, a jednocześnie niewidoczna dla zwiedzających, pozostaje zawsze praca osób koordynujących lub tzw. producentów / producentek wystawy. Obejmuje ona m.in. wspomniane podpisanie umów, organizację przewozu prac, koordynację działań związanych z wydaniem katalogu oraz zakupem wszystkich elementów potrzebnych do przygotowania wystawy. Na pewno ważna i często niedoceniana jest także cała praca techniczna związana z montażem dzieł i wykonaniem aranżacji. W przypadku Thank you for my work montaż był stosunkowo mało skomplikowany. Bywa jednak, że instalacja jednego dzieła (wyjątkowo ciężkiego lub wieloelementowego) wymaga sporej logistyki, zaangażowania konserwatora i osoby nadzorującej prace w imieniu artystki / artysty.

Wartość pracy artystycznej: skoro znaczna część tej pracy pozostaje niewidoczna, pojawia się pytanie o to, jak — i czy w ogóle — można ją wycenić
Kinga Dobosz: Wycenienie pracy artystycznej jest trudne, bo trudno porównać ją do standardowych stawek – każdy projekt i każda osoba pracują inaczej. W tym kontekście propozycje systemowe, takie jak postulat Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej dotyczący wynagradzania przynajmniej minimalną stawką za miesiące pracy, wydają się dziś najbardziej sensowne.
Poza tym trudno sprawiedliwie zmierzyć i wycenić jakąkolwiek pracę. Jedni podchodzą do obowiązków inaczej, inni mają w życiu tyle przeciwieństw, że ta sama praca wymaga od nich znacznie większego wysiłku.
W przypadku pracy artystycznej dochodzi jeszcze wymiar niemierzalny: ciągłe podejmowanie decyzji w warunkach niepewności, konfrontowanie się z własnymi ograniczeniami, a także napięcia wynikające z funkcjonowania między sferą prywatną a publiczną. Ten rodzaj zaangażowania realnie wpływa na powstawanie pracy, ale pozostaje praktycznie niewidoczny w kontekście wynagrodzenia.
Przez długi czas „produkcja pracy artystycznej” była wyceniana właściwie na zero, więc już samo uznanie jej za pracę jest dużą zmianą. Wymaga to także wewnętrznej pracy – uznania, że własny czas i kompetencje mają wartość.
Gdyby jednak pomyśleć bardziej utopijnie: sztuka pełni istotną funkcję społeczną. Osoby artystyczne działają jak system wczesnego reagowania – wychwytują napięcia i problemy, zanim staną się one powszechnie widoczne. W tym sensie praca artystyczna nie tylko „produkuje obiekty”, ale nadaje widzialność temu, co wcześniej było niezauważone. I być może właśnie ten wymiar jest najtrudniejszy do wycenienia.
Tomasz Kręcicki: Trudno to zmierzyć, ponieważ każdy pracuje w inny sposób, na własnych warunkach – niektórzy wychodzą w konkretnych godzinach do pracowni, inni mają pracownię tam, gdzie mieszkają, poza tym mało kto przestaje myśleć o sztuce po wyjściu ze studia. Więc można powiedzieć, że ten czas pracy jest nieograniczony. Tym trudniej jest wycenić ten czas. Są też galerzyści, którzy wymyślają jak mierzyć i wyceniać dzieła, ale to chyba inny wątek.
Martyna Kielesińska: To wszystko jest płynne i zależy od sytuacji, współpracy czy konkretnego projektu. Propozycja Obywatelskiego Forum Sztuki Współczesnej dotycząca wynagrodzenia minimalnego osób artystycznych w tym przypadku stanowi dobrą odpowiedź. Oczywiście odnosi się ona do współpracy instytucjonalnej, która jest tylko jedną z możliwości funkcjonowania w świecie sztuki. Przypomnę, że OFSW w swojej propozycji wykorzystuje wartość wynagrodzenia minimalnego, proponując na jego podstawie stawki za wystawy zbiorowe oraz indywidualne, zarówno małe, jak i duże. Istotne jest to, czy na wystawę jest przygotowywana nowa praca (wtedy takie honorarium powinno być wyższe), czy prezentacja zakłada pokaz już istniejących prac. Próba oszacowania czasu pracy w miesiącach jak np. założenie, że na przygotowanie wystawy indywidualnej potrzebne jest pół roku, jest również dobrym punktem wyjścia do ew. negocjacji.
Wydaje mi się również, że warto budować społeczne wyobrażenie tego, czym jest praca twórcza i jak ona wygląda. Sama często nie wiem dokładnie, jak wygląda praca osób artystycznych zajmujących się innym medium niż ja. Warto szukać sposobów na budowanie obrazu tej pracy.
Można na przykład włączać publiczność wystaw w rozmowy o procesie twórczym. Jesteśmy przyzwyczajeni do oglądania gotowych dzieł, podczas gdy cały proces ich powstawania pozostaje za kulisami i niewiele mówi o rzeczywistym charakterze tej pracy.
Justyna Mędrala: Moim kryterium jest to, czy praca jest ważna. Ważne dzieło to takie, które nie tylko dotyka zmysłów, ale otwiera przestrzeń do głębokiej refleksji nad światem. Choć doceniam błyskotliwe pomysły, sprawną kompozycję czy inne cechy wyrazu dzieła, nie one stanowią o ostatecznej wartości sztuki. Coraz częściej czuję, że prawdziwą miarą dzieła jest jego zdolność do stania w kontrze do konsumpcyjnego modelu rzeczywistości – jego autentyczność, której nie da się łatwo przełożyć na rynkową wycenę.

Konstrukcja wystawy: wystawa ujmuje pracę artystyczną jako złożony proces, związany z czasem pracy, jego organizacją i miejscem w systemie sztuki
Zofia Małysa-Janczy: Moim założeniem było pokazanie specyfiki twórczości artystycznej w jej wieloaspektowym wymiarze, a także konfrontacja perspektyw zorientowanych na rozmaite uwarunkowania pracy jako procesu, podczas którego osoba artystyczna definiuje się w stosunku nie tylko do własnej twórczości, ale też całego pola sztuki jako złożonego systemu zależności. Istotnym aspektem przy doborze dzieł był dla mnie wątek czasu pracy oraz jego konceptualizacji. Na wystawie pojawia się szereg prac związanych z próbami normalizacji czy też optymalizacji czasu pracy, przepracowaniem, kompulsywnym myśleniem o pracy czy trudem łączenia pracy „zarobkowej” z pracą artystyczną, w której czas pracy rzadko przekłada się na wysokość dochodu.
Punktem wyjścia dla narracji kuratorskiej są realizacje związane z nurtem krytyki instytucjonalnej, której celem jest podważanie i destabilizowanie obowiązującego dyskursu oraz praktyk dominujących w polu sztuki. Dokonując wyboru prac, starałam się, aby dzieła w bezpośredni sposób konfrontujące się z jasno określoną problematyką przeplatały się z realizacjami o szerokim potencjale interpretacyjnym. Wystawa stanowi zapis gestów nie zawsze spektakularnych, jednak niepozbawionych potencjału krytycznego. Wgląd w dłoń artysty, pod jego powieki. Dowartościowanie ciała rozpiętego między pragnieniem sprawczości a wyczerpaniem.
Wystawa stanowi także próbę ukazania specyfiki pracy pracowników sztuki zarówno w zakresie różnic, jak i podobieństw z pozostałymi grupami zawodowymi, bo przecież kwestie takie jak przepracowanie, wypalenie zawodowe, trudy łączenia pracy opiekuńczej z pracą zawodową czy refleksja nad work-life balance to tematy obecne nie tylko w dyskusjach środowiska artystycznego.

Między koncepcją a realizacją: proces przekładania założeń kuratorskich na rzeczywistość instytucjonalną może ujawnić pewne ograniczenia
Zofia Małysa-Janczy: Pierwotna lista osób artystycznych była bardziej rozbudowana i uwzględniała więcej premierowych prac. W trakcie przygotowywania wystawy Galeria Bunkier Sztuki stała się sygnatariuszem Nowego Porozumienia i choć umowy z osobami biorącymi udział w wystawie podpisane zostały wcześniej, instytucja dołożyła wszelkich starań, by wynagrodzenia odpowiadały nowym wymogom finansowym. W kontekście braku zwiększonych budżetów produkcyjnych kwestia ta stawia dużo wyzwań zarówno przed instytucją, jak i osobą kuratorską. Tym niemniej cieszę się, że wystawa powstała właśnie w tym historycznym momencie, kiedy dyskusja o statusie osób artystycznych wybrzmiewa szczególnie mocno zarówno w kontekście wynagrodzeń za udział w wystawach, jak i zabezpieczeń socjalnych, których pozbawiona jest znaczna część artystek i artystów.

Rola instytucji: w tym miejscu szczególnie wyraźnie ujawnia się rola instytucji — jej zakres działania i odpowiedzialność
Delfina Jałowik (dyrektorka Galerii Bunkier Sztuki): Instytucja sztuki współczesnej nie powinna dziś ograniczać się do prezentowania efektów pracy artystycznej, lecz poczuwać się do współodpowiedzialności za warunki jej powstawania. W praktyce oznacza to uczciwe wynagradzanie, transparentność zasad współpracy oraz uwzględnianie rzeczywistego nakładu czasu i pracy w procesie produkcji wystaw.
Równie istotna jest rola instytucji jako pośrednika — miejsca, które tłumaczy publiczności, czym jest praca artystyczna i dlaczego wymaga wsparcia systemowego. Bez tego wysiłku zmiany pozostają niezrozumiałe i nie zyskują szerszego poparcia społecznego. Oznacza to konieczność prowadzenia edukacji artystycznej na wielu poziomach.
Instytucja działa również w relacji z organizatorem, a więc podmiotem, który realnie kształtuje jej możliwości poprzez finansowanie. Dlatego mówimy o współodpowiedzialności za warunki pracy osób artystycznych — nie jest to wyłącznie kwestia decyzji programowych, lecz efekt współdziałania instytucji i jej organizatora. Dopiero w tym układzie możliwe jest wdrażanie trwałych standardów, takich jak minimalne wynagrodzenia za udział w wystawach. W tym sensie równie istotne jest tłumaczenie i edukowanie władz publicznych co do konieczności wprowadzania takich rozwiązań.
Epilog: wystawa jako praktyka poszerzania perspektywy
Zofia Małysa-Janczy: Kuratorowanie to wychodzenie poza ramy przewidywalnych narracji, rozszczelnianie dominujących paradygmatów. Wyczulone spojrzenie nie tylko na główny nurt, ale też jego dopływy i bijące pod ziemią źródła. Tworzenie narracji kuratorskich przypominać może proces, który w kontekście literatury opisuje Olga Tokarczuk, mówiąc, że marzą jej się wysokie punkty widzenia i szerokie perspektywy, w których kontekst wykracza daleko poza to, czego moglibyśmy się spodziewać.
Wystawa: Thank you for my work
Czas trwania: 28.01.2026 – 26.04.2026
Miejsce: Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki
Osoby artystyczne: Olaf Brzeski, Hubert Czerepok, Kinga Dobosz, Monika Drożyńska, Andrea Fraser, Anna Ihle, Kornel Janczy, Martyna Kielesińska, Wiktoria Kieniksman, Tomasz Kręcicki, Florian Meisenberg, Justyna Mędrala, Laura Pawela, Patryk Różycki, Ala Savashevich, Iza Tarasewicz, Zbigniew Warpechowski, Katarzyna Wójcicka
Kuratorka: Zofia Małysa-Janczy
Aranżacja i identyfikacja wizualna: Szymon Zakrzewski
Koordynatorka: Renata Zawartka